Minął właśnie miesiąc od czasu, jak zmieniłem pracę. Z dużej korporacji przeszedłem do mniejszej, ale bardzo prężnej firmy - Astaro AG - która właśnie otwiera swoją siedzibę w Bydgoszczy. Ku mojej ogromnej radości, mam możliwość programować w nowoczesnym C++ i to - uwaga - pod Linuksem, jako że produkt jest oparty na tym systemie :). Cóż, nigdy nie podejrzewałem, że dane będzie mi robić to, co interesuje mnie najbardziej w rodzinnym mieście... A tu niespodzianka :). Na zdjęciu: Astaro Security Gateway (home edition), który broni teraz mojej sieci domowej przed czarnymi charakterami ;)
Sunday, March 9, 2008
Nowa praca
Minął właśnie miesiąc od czasu, jak zmieniłem pracę. Z dużej korporacji przeszedłem do mniejszej, ale bardzo prężnej firmy - Astaro AG - która właśnie otwiera swoją siedzibę w Bydgoszczy. Ku mojej ogromnej radości, mam możliwość programować w nowoczesnym C++ i to - uwaga - pod Linuksem, jako że produkt jest oparty na tym systemie :). Cóż, nigdy nie podejrzewałem, że dane będzie mi robić to, co interesuje mnie najbardziej w rodzinnym mieście... A tu niespodzianka :). Na zdjęciu: Astaro Security Gateway (home edition), który broni teraz mojej sieci domowej przed czarnymi charakterami ;)
Tuesday, January 15, 2008
Biwa o Atlantyk
Kilka tygodni temu zakończyłem czytanie "Bitwy o Atlantyk" B. Ireland'a - całkiem przyzwoitej lektury wprowadzającej w temat walki niemieckich u-bootów w trakcie II wojny światowej. Główne wnioski, jakie płyną z tej pozycji są następujące: zagrożenie ze strony u-bootów zostało zmitologizowane i w rzeczywistości los im nie sprzyjał - olbrzymi wzrost produkcji okrętów (pomoc, a później włączenie się Stanów Zjednoczonych i ich gospodarki do wojny), coraz skuteczniejsze konwojowanie (więcej konwojów, wzrost doświadczenia ich załóg), wynalazki aliantów, złamanie Enigmy - wszystko to przyczyniło się do nieuchronnej porażki U-Bootwaffe; dość powiedzieć, że spośród 40 tys. służących w niej marynarzy, do domów nie powróciło 28 tys. Książka Ireland'a ma niestety trzy wady: po pierwsze jest dość krótka, po drugie - miejscami wydaje się chaotyczna (czytając wielokrotnie łapałem się na tym, że gubię wątek...hmm, może to ze mną coś nie tak ;)), po trzecie - brak bibliografii (hmmm....). Niemniej, jak wspomniałem, pozycję tą można potraktować jako dobry wstęp do tematu i oceniam ją na 4/5. Teraz jestem gotów na "Hitlera wojnę u-bootów" - tom 1 już wziąłem w obroty i po przeczytaniu jakichś 100 stron mogę z czystym sumieniem powiedzieć - to jest TO! Książka napisana z niesamowitym przywiązaniem do detali i ogromną znajomością tematu - wystarczy spojrzeć na spis treści albo kilkadziesiąt stron aneksów w drugim tomie aby wiedzieć, że autor bardzo rzetelnie podszedł do sprawy. Mniam. Przetrawienie tej pozycji zajmie mi pewnie kilka dobrych miechów i prawdopodobnie zaspokoję swoją wtedy ciekawość w kwestii u-bootów (no, może skuszę się jeszcze na książkę traktującą o operacji Paukenshlag.... widziałem że wyszła takowa)... Wrócę wtedy być może do tematu D-Day (w kolejce do przeczytania czeka "Kompania spadochronowa" Webster'a....). Ech... wakacji chcę, wakacji!
Thursday, January 10, 2008
Back to Ubuntu
After a one-week OpenSUSE adventure I've restored my /dev/sda1 with Ubuntu installation (thanks heaven there is partimage, so it took me only around 20 minutes). The lesson I learned: don't mix community repos in OpenSUSE (especially Pacman and Community GNOME:Stable unless you know what you're doing) ;). Future direction: I'm tempted to install Debian 4.0 and either use backports.org extensively or upgrade to Debian testing... Maybe I'll give it a shot in virtual machine first.
Sunday, December 30, 2007
OpenSUSE 10.3
I've just replaced Ubuntu 7.10 with OpenSUSE 10.3 on my desktop. I occasionally test various distros just to see how they perform but usually go back to the one I got used to use. Ubuntu has been my distro of choice starting from Dapper release (6.06), but I'm getting worried about the directions they take and overall progress of that distro; they seem to focus on adding new enhancements rather than polishing the distro and hammering bugs out; other than that, 6-months release cycle is IMHO not good for the quality - they should rather release it when it's ready. Having said that, I really like OpenSUSE. It has some glitches, but overall it looks really polished and professional. I had some gripes with my Atheros-based wifi card after installation (due to lack od madwifi on the DVD), but other than that everything works great. Yast is a really nice shortcut for doing some initial administrative tasks, although it could see some performance improvements. I also like the idea of OpenSUSE' One-Click software installation - this really works! So, to summarize my two-days experience, here are the pros and cons:Pros:
- really nice looking default artwork and theme
- runs fast
- Yast2 saves time on manual configuration and works well
- Huge selection of software via additonal repositories; easy access to community repositories (via Yast2)
- One-click software installation (on http://software.opensuse.org), easy installation of NVidia (and ATI) drivers
- No madwifi in default installation
- Yast2 can make life difficult sometimes (e.g. by requiring no manual modifications in xorg.conf)
- occasional xdialog popups on errors (probably related to Yast2 errors)
Sunday, November 25, 2007
printf("Hello world!\n");
Wednesday, November 7, 2007
QComicBook 0.4.0
After a long struggle with Qt4 porting, new QComicBook release is finally available! It's not too exciting if you talk about new features, but now, as the pain with porting is over, I can focus on adding new functionality. The first enhancement I'm currently planning is an "export" framework, which would support exporting to PDF as well as other archives (archive conversion). In the meantime, I'm evaluating the following enhancements:- painting via QGrahpicsView & friends with OpenGL (seems to be too slow without OpenGL if image rotation is in use)
- bringing back excellent Imlib2 library for faster image rendering; I had to drop it temporarily when moving to Qt4.
Monday, November 5, 2007
Mercurial
I've finally decided to convert my repos to Mercurial. Thanks to the built-in "convert" module that Mercurial has, converting existing svn repos turned out to be as simple as typing:
hg convert --config convert.svn.trunk=trunk --config convert.svn.tags=tags --config convert.svn.branches=branches file:///usr/local/var/svnrepos/qcomicbook qcomicbook
It also turned out, that tags were properly converted - they are just available via Mercurial' "tags" mechanism (and don't appear as subdirectories of the repository...) - just type "hg tags" and here you go... Excellent! Other than that, Mercurial seems to be really fast (as advertised) and easy repository cloning will be a real lifesaver.
hg convert --config convert.svn.trunk=trunk --config convert.svn.tags=tags --config convert.svn.branches=branches file:///usr/local/var/svnrepos/qcomicbook qcomicbook
It also turned out, that tags were properly converted - they are just available via Mercurial' "tags" mechanism (and don't appear as subdirectories of the repository...) - just type "hg tags" and here you go... Excellent! Other than that, Mercurial seems to be really fast (as advertised) and easy repository cloning will be a real lifesaver.
Subscribe to:
Posts (Atom)
